2018-07-20

Jan Szczepanik (13.06.1872-18.04.1926)

12 Jan Szczepanik.jpg

Jan Szczepanik – polski Leonardo da Vinci

Ilość przydomków, jakie Jan Szczepanik zyskał wśród sobie współczesnych, nawet dziś działa na wyobraźnię: polski Edison, austriacki Edison, galicyjski geniusz, geniusz z Tarnowa, drugi Leonardo da Vinci. Wszystkie one na próżno usiłują zobrazować, jak bardzo fascynującą i niebanalną postacią był ten wynalazca. Niezwykle nobilitujące, ale też najbliższe prawdy jest chyba porównanie go do Leonarda da Vinci – podobnie jak on, Szczepanik był prawdziwym człowiekiem renesansu, a wszechstronne zainteresowania uczyniły go autorem wynalazków w wielu niepowiązanych ze sobą dziedzinach.
Jan Szczepanik urodził się 13 czerwca 1872 roku w Rudnikach koło Mościsk (obecnie Ukraina). Pochodzenie miał nader skromne, a nawet jak na owe czasy skandaliczne. Jego matka Marianna Szczepanik była służącą, on natomiast nieślubnym dzieckiem. Ojcem Jana był prawdopodobnie lwowski aptekarz, u którego kobieta służyła. Dzieciństwo chłopca nie należało do szczególnie szczęśliwych, matka wyszła za mąż, gdy miał trzy lata i tak rozpoczęła się jego tułaczka od krewnych do krewnych. Jakiś czas mieszkał u swoich dziadków – chłopów w Zręcinie, później u wujka strażnika kolejowego Ludwika Szczepanika, w końcu znalazł w miarę bezpieczną przystań w domu ciotki Salomei –żony Wawrzyńca Gradowicza, woźnego w Krośnie. Tam Szczepanik skończył szkołę ludową, a w 1885 roku rozpoczął naukę w gimnazjum klasycznym w Jaśle. Choć wykazywał zdolności w dziedzinie matematyki i fizyki, miał spore kłopoty z językami starożytnymi – greką i łaciną, do których w ówczesnym systemie edukacji przywiązywano dużą wagę. Jak podają autorzy opracowań biograficznych, Szczepanik przerwał naukę w gimnazjum klasycznym i w 1888 roku przeniósł się do Krakowa. Zamieszkał przy Małym Rynku u zaprzyjaźnionej rodziny Pików (ich syn Franciszek „Mirandola” Pik, później znany poeta, był jego wieloletnim przyjacielem) i podjął studia w Seminarium Nauczycielskim Męskim. Mimo trudności w nauce ukończył Seminarium w 1891 roku i uzyskał patent nauczyciela szkoły ludowej.
Powrócił w swoje rodzinne strony i jako stypendysta rządu rozpoczął praktykę nauczycielską w Potoku koło Jedlicza i Lubaczówce w okolicach Iwonicza Zdroju. W 1895 roku został nauczycielem fizyki w Korczynie. Był to szczególny okres w życiu Jana. Niezwykle oddany pracy nauczycielskiej, dokładał starań, by zainteresować uczniów nauką – wprowadził dużo zajęć praktycznych, podczas których przeprowadzano eksperymenty naukowe i zajmowano się majsterkowaniem. Dbał również o artystyczny rozwój swoich podopiecznych – uczył ich śpiewu, co powiązane było z jego zamiłowaniem do gry na skrzypcach. Jednak nie tylko dydaktyka wypełniała jego czas – wtedy również zaczął pracować nad własnymi wynalazkami. W tym okresie coraz częściej był roztargniony i małomówny, widywano go przy skomplikowanych obliczeniach, zawsze nosił też przy sobie notes do zapisywania pomysłów. Mało kto mógł wówczas przypuszczać, że właśnie w wiejskich chatach uczniów znajdzie inspiracje do swojego pierwszego wynalazku.
Ponieważ w domach wielu podopiecznych Szczepanika znajdowały się warsztaty tkackie, mężczyzna zainteresował się pracą tkaczy oraz tajnikami ręcznego wykonywania tkanin. W siedzibie Stowarzyszenia Tkaczy w Krośnie zaczął udoskonalać krosna i opracowywać nowe metody produkowania wzorzystych tkanin, zwłaszcza tkanych obrazów. Coraz trudniej było mu godzić pracę nauczyciela z zamiłowaniem do wynalazczych poszukiwań. Dlatego też w 1896 roku zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę i, zabrawszy plany swoich technicznych pomysłów, przeprowadził się do Krakowa. Tam początkowo zatrudnił się w sklepie Stowarzyszenia Tkaczy, wszystkie wolne chwile poświęcając doświadczeniom oraz dodatkowej nauce (Szczepanik, mimo ukończonych szkół, wiedzę niezbędną do przeprowadzania doświadczeń naukowych w większości zdobywał samodzielnie). Nie upłynęło dużo czasu i jego życie zaczęło się gwałtownie zmieniać. Osobą, której zawdzięczał przekształcenie swojego statusu z eksperymentującego w wynajętych pokojach nieznanego nikomu wynalazcy na młodego człowieka sukcesu, był Ludwik Kleinberg, krakowski przedsiębiorca wywodzący się z rodziny lwowskich bankierów. Kleinberg, właściciel sklepu fotograficznego, w którym zatrudnił się Szczepanik, na tyle zainteresował się jego pracami, że zgodził się na finansowanie niektórych przedsięwzięć. Szybko okazało się, że doskonalony jeszcze w Krośnie pomysł konstruktora, by połączyć fotografię i tkactwo, jest rewelacyjnym odkryciem. Wymyślił bowiem nowy sposób, w jaki można produkować na dużą skalę wzorzyste tkaniny oraz bardzo popularne pod koniec XIX wieku tkane obrazy. Była to metoda fotoelektryczna– specjalne optyczno-fotograficzne urządzenie Szczepanika przenosiło obraz lub wzór na gobelin lub wielobarwny materiał (które wkrótce od jego nazwiska zaczęto nazywać szczepanikami lub patronami). Dzięki temu można było znacznie skrócić czas produkcji wprowadzając szybki i tani proces automatyczny. Metoda ta mogła być stosowana do najbardziej skomplikowanych wzorów i fotografii (na jednym z flagowych gobelinów Szczepanika widniała Ostatnia wieczerza Leonarda da Vinci). Dzięki pieniądzom Kleinberga Jan Szczepanik (wspólnie z nim)uzyskał zarówno na nią, jak i na urządzenie patenty niemieckie, austriackie i angielskie. Jego wynalazek zdobywał coraz większe uznanie w świecie przemysłu, a wraz z nim pojawiły się również korzyści finansowe – za prawa do wykorzystania metody Szczepanika obaj mężczyźni inkasowali duże sumy. W tym samym czasie wynalazca udoskonalał też maszynę tkacką Jacquarda –wprowadził w niej elektryczne sterowanie, co przełożyło się na proces automatyzacji tkactwa w późniejszych latach.
W 1898 roku Szczepanik przeprowadził się do Wiednia. Miejscem wykonywania rozlicznych eksperymentów było jego mieszkaniena Ungarngasse. Dużo czasu spędzał również w „Patroniarni Galicyjskiej” przy Pragerstrasse, która należała do stworzonego w Wiedniu Société des inventions Jan Szczepanik & Compagnie. W tej doskonale wyposażonej siedzibie Towarzystwa znajdowały się warsztaty do wykonywania modeli wynalazków i doświadczalnych krosien tkackich, pracownia fotograficzna, pracownia rysunkowa i własna pracownia Szczepanika. Okres wiedeński był bez wątpienia jednym z najciekawszych w życiu Jana. Obfitował również w największe osiągnięcia finansowe. Société des inventions Jan Szczepanik & Compagnie stwarzało zaplecze badawczo-naukowe, techniczne i finansowe. Poprzez toTowarzystwo konstruktor zgłaszał wynalazki do urzędów patentowych, firma posiadała też własne fabryki produkujące gobeliny w Austrii, Francji i Niemczech. Szczepanik zaczął również odnosić sukcesy towarzyskie. Dla dziecka z nieprawego łoża, syna służącej (o czym Jan Szczepanik pamiętać będzie całe swoje życie) wiele znaczyły momenty pełne chwały, takie jak spotkanie z cesarzem Franciszkiem Józefem I (Szczepanik z okazji 50-lecia panowania cesarza utkał gigantyczny gobelin Apoteoza, wzbudzający powszechny podziw) czy pisarzem Markiem Twainem. W wiedeńskiej pracowni odwiedzali go także polscy artyści, wśród nich Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Ignacy Paderewski oraz Gabriela Zapolska. Mężczyzna miał silną osobowośći budził sporą fascynację. Poświęconych zostało mu kilka dzieł, np. wiersz "Statek odkrywczy" Tetmajera oraz utwory jego przyjaciela Ferdynanda Pika. Sława wynalazcy dotarła również za ocean. Mark Twain, będąc pod wrażeniem spotkania z nim, opisał Szczepanika w artykule "The Austrian Edison Keeping School Again" w 1898 roku oraz w opowiadaniu "From the London Times of 1904". Autor Przygód Tomka Sawyera usiłował kupić prawa do wynalazków Polaka, ale ostatecznie musiał zadowolić się literacką inspiracją oraz prezentem od wynalazcy – swoim portretem na jedwabnym gobelinie.
Jan Szczepanik nie skupiał się jedynie na doskonaleniu tkactwa. Jego zainteresowania były wszechstronne, a pomysłowość nieograniczona. W czasie wiedeńskiego pobytu skonstruował i opatentował między innymi fotosculptor (urządzenie do kopiowania obiektów trójwymiarowych), opracował metodę samoczynnego przygotowania rudy, skonstruował maszynę do pisania dla ociemniałych, pracował nad udoskonaleniem pługa oraz nad przyrządem zabezpieczającym zetknięcie się wagonów kolejowych. Wymyślił także skomplikowane urządzenie nazwane caloridul – był to samoczynny regulator ciągu, który służył do automatycznego regulowania dopływu powietrza do palenisk kotłowych przez co zmniejszało się zużycie węgla.
Prawdopodobnie najważniejszym wynalazkiem Jana Szczepanika z tamtego okresu, dzięki któremu obok Juliana Ochorowicza wymienia się go jako jednego z polskich pionierów telewizji, był opatentowany przez niego w Wielkiej Brytanii oraz później w Stanach Zjednoczonych telektroskop, określany przez samego Szczepanika jako aparat do reprodukowania obrazów na odległość za pośrednictwem elektryczności. Ambitny twórca zamierzał też sprawić, by reprodukowany obraz nie tylko był kolorowy, ale również by towarzyszył mu dźwięk. Mężczyzna do analizy i syntezy obrazu wykorzystał ruchome zwierciadła, poruszane za pomocą elektromagnesów, a do zamiany strumienia świetlnego na prąd elektryczny – fotoelement selenowy. W odbiorniku źródłem światła była lampa wyładowcza (możliwe było również użycie światła słonecznego), której jasność była modulowana za pomocą ruchomego pryzmatu – również poruszanego przez elektromagnes. Dzięki umieszczeniu dodatkowych pryzmatów na drodze strumienia świetlnego i kolejnej transmisji obrazów w kolorach podstawowych uzyskiwało się wypadkowy obraz kolorowy. Prawdopodobnie w Wiedniu odbyły się dwa pokazy telektroskopu, o których rozpisywała się światowa prasa, jednakże wynalazek stosunkowo szybko popadł w zapomnienie. Debiutując w podobnym okresie co kino, był prawdopodobnie zbyt odległy od wyobrażeń ludzkości, która dopiero oswajała się z kinematografem braci Lumière i kinetoskopem Edisona.
Tymczasem Szczepanik kontynuował eksperymenty z fotografią i filmem: jego głównym celem było uzyskanie kolorowego obrazu. W 1899 roku skonstruował trzy modele kamer filmowych i projektorów do fotografii barwnej (swój wynalazek opatentował jako małoobrazkowy film kolorowy), a także aparat fotograficzny oraz rzutnik do zdjęć w kolorze. Wynalazki te zaprezentował na zorganizowanej przez tygodnik „Ilustracja Polska” (w którym jakiś czas prowadził dział poświęcony wynalazkom) I Polskiej Wystawie Fotograficznej w Krakowie w 1902roku. Warto zauważyć, że dla prezentacji jego osiągnięć przeznaczono specjalną salę. W latach 1902-1912 stworzył i opatentował jeszcze wiele wynalazków związanych z barwną fotografią: metodę płowienia barw (odbijania kolorów pod wpływem światła), kamerę do wykonywania zdjęć metodą addytywną (dzięki specjalnemu układowi soczewek i zwierciadeł po wstawały negatywy czerwony, zielony i niebieski, które nakładane na siebie dawały właściwy obraz), barwoczuły papier fotograficzny Utopapier (który od 1905 r.produkować będzie szwajcarska firma J. K. Smitha), kolorymetr (przyrząd do pomiaru intensywności barw) oraz metodę otrzymywania płyt rastrowych do fotografii barwnej (zarejestrowanej jako Veracolor). Choć większość tych wynalazków działała bez zarzutu, to zbyt skomplikowane zabiegi techniczne i wysokie koszty ich produkcji spowodowały, że nie odniosły one, aż takiego sukcesu, na jaki liczył Szczepanik. Podobnie jak w przypadku elektroskopu okazało się, że wynalazca za bardzo wyprzedza swoje czasy –z jego metody małoobrazkowego filmu kolorowego Kodak oraz Agfa skorzystały dopiero w 1928 i 1932 roku.
Choć Szczepanik tak dużo czasu poświęcał fotografii i filmowi, wynalazek, dzięki któremu dane mu było wpłynąć na los historii i międzynarodowej polityki, nie był z nimi związany. W 1897 roku Kazimierz Żeglań, polski ksiądz, który w Stanach Zjednoczonych opatentował kuloodporną kamizelkę, przyjechał do Wiednia i zwrócił się do Szczepanika o pomoc w jej udoskonaleniu. Wynalazca znacznie ją zmodyfikował, wykorzystując do jej uszycia wielowarstwową jedwabną tkaninę wzmocnioną cienkimi stalowymi blaszkami. Po tych modernizacjach sam za czął ubiegać się o patent, a na I Polskiej Wystawie Fotograficznej w Krakowie zaprezentował swoje dzieło wraz z użyciem broni palnej. Był to jeden z ostatnich wynalazków, dzięki któremu na Szczepanika spłynął prawdziwy splendor. Kamizelką tą konstruktor postanowił obdarować hiszpańskiego Króla Alfonsa XIII, który będąc pod wrażeniem tekstylnych innowacji, uhonorował wynalazcę jednym z najwyższych hiszpańskich orderów – Orderem Izabeli Katolickiej. W 1906 roku kuloodporny materiał obmyślony przez Szczepanika uratował Alfonsowi XIII życie. Król wyszedł cało z zamachu bombowego dzięki temu, że ściany jego karety zostały obite kuloodporną tkaniną. Podobną kamizelkę otrzymał też car Mikołaj II, który chciał uhonorować Jana Szczepanika Orderem Św. Anny, ale mężczyzna, jako niechętny Rosji patriota, odmówił jego przyjęcia. Ponoć car zamiast orderu polecił wysłać mu złoty, wysadzany brylantami zegarek.
Życie młodego konstruktora w tamtym okresie nie upływało jedynie na eksperymentach w pracowni. Jako poddany cesarza Franciszka Józefa musiał odbyć służbę wojskową i w ten sposób, trafiając do jednostki w Przemyślu, poznał swoją przyszłą żonę Wandę Dzikowską, córkę miejscowego lekarza. 8 listopada 1902 roku młodzi wzięli ślub w bazylice katedralnej w Tarnowie. Było to wielkie wydarzenie towarzyskie. Jan Szczepanik jako znanyna całym świecie wynalazca cieszył się statusem prawdziwej znakomitości, na ślubie obecni byli miejscowi dygnitarze, a cukiernie sprzedawały na cześć młodego pana ciastka zwane szczepanikami (jak jego słynne gobeliny). Szczepanik wraz z żoną początkowo mieszkał w Wiedniu, dużo podróżował i nadal pracował nad wynalazkami, wśród których były: karabin elektryczny, projekty samolotu z ruchomymi skrzydłami oraz telegraf bez drutu (1903 r.). W tym czasie na świat przyszła również piątka jego dzieci: córka Maria, synowie: Andrzej, Zbigniew, Bogdan i Bogusław.
Niestety spółka Société des inventions Jan Szczepanik & Compagnie zaczęła mieć coraz większe kłopoty finansowe (prawdopodobnie na skutek niezbyt przemyślanego korzystania ze sławy Szczepanika i sprzedaży nastawionych na szybki zysk gadżetów zamiast angażowania się w poważniejsze przedsięwzięcia). W 1906 roku mężczyzna zmuszony był zlikwidować wiedeński apartament i przeprowadzić się z żoną do teściów mieszkających w Tarnowie. Niestety, niepowodzenia finansowe połączyły się z rodzinnym nieszczęściem – w 1907 roku tragicznie zginął jego pierworodny syn Andrzej, utopiwszy się w studni prawdopodobnie z winy nieuważnej opiekunki. Szczepanik na jakiś czas zaprzestał pracy nad nowymi wynalazkami, ale już pod koniec roku zabrał się do niej z powrotem. Otworzył laboratorium do badań nad kolorową fotografią w Dreźnie, które później przeniósł do Berlina na Lutzowstrasse, oraz pracownię w Jaśle.
W lutym 1914 roku jego nowy wynalazek wydawał się gotowy. Szczepanik zgłosił do urzędu patentowego urządzenie do zapisywania dźwięku na filmie przy użyciu promieni katodowych(strumienia elektronów) oraz jego odtwarzania za pomocą komórki próżniowej lub gazowej, czyli, jak sam to określał,„urządzenie do wolnego odbezwładności fotograficznego zapisywania dźwięku i aparat reprodukcyjny”. Jednak rewolucyjny pomysł Szczepanika skazany był na niepowodzenie – nie tylko z powodu wybuchu I wojny światowej, ale też z braku technicznych możliwości do urzeczywistnienia wynalazku. Metoda wzmacniania prądów elektrycznych nie była jeszcze znana. Szczepanik w wyniku wojennych zawirowań otrzymał patent dopiero w 1920 roku (jako współtwórca figurował jego teść, który wsparł go finansowo), patent działał zaś jedynie na terytorium Austrii (na inne nie starczyło finansów), co oznaczało, że wiele przedsiębiorstw mogło zupełnie bezkarnie wykorzystywać urządzenie – w tamtym okresie prace nad filmem dźwiękowym w Hollywood były już bardzo zaawansowane.
Lata I wojny światowej Szczepanik i jego rodzina spędzili głównie w Tarnowie i Wiedniu, a po jej zakończeniu mężczyzna większość czasu przebywał w Berlinie, gdzie kontynuował prace nad barwnym filmem. Był jednak coraz bardziej rozgoryczony losem swoich wynalazków – przez brak funduszy przegrywał nierówną wojnę z większymi spółkami.
Wprowadzenie filmu barwnego, konkurencyjnego dla hollywoodzkiego Technicoloru, miało się okazać jego łabędzim śpiewem. Nad urzeczywistnieniem marzeń o kolorowym filmie w jak najlepszej jakości Szczepanik pracował długo – ponad 7 lat, w tamtym czasie starał się też pozyskiwać inwestorów i zaplecze finansowe dla swoich eksperymentów. W końcu w 1925 roku jego system filmu w barwach naturalnych, nazywany systemem Jana Szczepanika, był gotowy. Opierał się na zastosowaniu metody addytywnej (jak w fotografii) przez umieszczenie rastra liniowego oraz trzech filtrów między obiektywem aparatu, a taśmą filmową. Udało mu się pozyskać sponsorów, między innymi firmę optyczną Busch, oraz nakręcić kilkanaście kolorowych próbnych filmów. Wśród nich były filmy naukowe – na przykład słynny obraz przedstawiający przebieg operacji chirurgicznej w szpitalu Langebeck-Virchow (ludzie na seansach ponoć mdleli na widok krwi w kolorze) czy nakręcony w Alpach na przełęczy Jungfraujoch dokument Przełęcz. Były one chwalone za doskonały kolor, jakość obrazu i realizm. Niestety, choć wydawało się, że wynalazcę w końcu czeka zasłużona sława i dobrobyt, przegrał z gorszym jakościowo, ale mniej skomplikowanym technicznie systemem Technicolor. Mimo iż wynaleziona przez niego kamera była mniejsza i bardziej poręczna niż ta konkurencji, o przegranej zdecydowały przede wszystkim finanse – wprowadzenie jego wynalazku do kin wymagałoby dużych nakładów pieniężnych z powodu zmiany całej aparatury projekcyjnej. Technicolor był więc znacznie bardziej opłacalny – wymagał jedynie jej modyfikacji.
W tym samym, czyli w 1925 roku, u Jana Szczepanika wykryto raka wątroby. Mężczyzna zdruzgotany brakiem powodzenia systemu filmu barwnego, poddał się kilku operacjom w berlińskim szpitalu. Wszystko na próżno, postępująca choroba sprawiła, że zrezygnował z dalszego zagranicznego leczenia i wrócił do żony oraz dzieci do Tarnowa. 18 kwietnia 1926 roku zmarł w wieku 54 lat w otoczeniu swojej licznej rodziny. Dwa dni później został pochowany na Starym Cmentarzu w Tarnowie.
Historia tego uzdolnionego człowieka i jego wynalazków jest tak bardzo przejmująca, ponieważ pokazuje, jak trudno jest działać komuś, kto przyszedł na świat w nieodpowiednich czasach i za bardzo wyprzedzał swoją epokę. Jan Szczepanik mimo ciężkiego dzieciństwa i braku wsparcia ze strony rodziny niejednokrotnie odniósł sukces. Chociaż jego życie było serią spektakularnych wzlotów i bolesnych upadków, to do końca wierzył w moc intelektu i potęgę kreatywności. 

 

Bibliografia:

• Czosnyka M., Jan Szczepanik (1872-1926) – wynalazca, www.mmtarnow.com [dostęp 2018-07-03].
• Fedorowicz A., Edison z Galicji, „Forbes” 2016, nr 7.
• Kuczyński K., Jan Szczepanik, „elektro.info” 2017, nr 7-8.
• Pragłowska A., Obrazy i barwy – o wynalazkach i życiu Jana Szczepanika, S-scan, 2012.
• Szczerba G., Jan Szczepanik,tarnowskikurierkulturalny.blox.pl [dostęp 2018-07-03].
• Włodek R., Jan Szczepanik, www.ipsb.nina.gov.pl [dostęp 2018-07-03].

powrót

W serwisie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej informacji w polityce prywatności.

×