2018-07-20

Wojciech Alojzy Świętosławski

13 Wojciech Świętosławski 2.jpg

Wojciech Alojzy Świętosławski – nauka w służbie odbudowy kraju

Jeśliby mierzyć naukową wielkość przy pomocy nagród, nominacji do najwyższych odznaczeń i zgłoszonych patentów, to na pewno Wojciech Alojzy Świętosławski uplasowałby się na szczycie takiego rankingu. Jednak ten wybitny chemik nie ograniczał się jedynie do pracy naukowej i dydaktycznej. Cechowało go również poczucie społecznej misji – uważał, że ludzie nauki mają do odegrania ważną rolę w odbudowie kraju. Sam po odzyskaniu przez Polskę niepodległości aktywnie się w te prace włączał, min. obejmując stanowisko ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego. Po wybuchu II wojny światowej wyjechał do USA i tam kontynuował karierę akademicką na różnych amerykańskich uniwersytetach. Mimo odnoszonych w Stanach Zjednoczonych sukcesów nie zawahał się po zakończeniu wojny wrócić do kraju, aby po raz kolejny wziąć udział w jego odbudowie.
Wojciech Alojzy Świętosławski, minister, chemik, biofizyk, rektor Politechniki Warszawskiej urodził się 21 czerwca 1881 w Kiryjówce na Podolu (obecnie Ukraina). Uczył się i studiował w Kijowie, gdzie otrzymał tytuł inżyniera technologa w dziedzinie chemii. Był członkiem organizacji uczniowskich i studenckich. W trakcie studiów publikował artykuły naukowe. W rok później otrzymał propozycję pracy wraz z możliwością prowadzenia własnych badań na swojej Alma Mater. W roku 1909 został dyrektorem laboratorium Ługinina w Moskwie. Rok później otrzymał nagrodę imienia Mendelejewa, a dwa lata później rozpoczął na uniwersytecie Moskiewskim. W 1917 roku uzyskał tytuł doktora na podstawie ponad 300 stronicowej pracy. W 1918 zaangażował się w działania repatriacyjne. W kraju szybko znalazł pracę na stanowisku profesora Politechniki Warszawskiej. Zainicjował powstanie komisji wzorców termochemicznych IUPAC, której był stałym członkiem i dwukrotnie przewodniczącym. Założył Polskie Towarzystwo Chemiczne. 5 grudnia 1935 roku prezydent Mościcki powołał go na Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. 17 września 1939 r. udał się, przez Rumunię, do USA. Po 7 latach wrócił do kraju i pracy naukowej. W 1954 został kierownikiem nowo utworzonego Zakładu Fizykochemii Podstawowych Surowców Organicznych PAN. W sierpniu 1960-go roku został przeniesiony na emeryturę. Zmarł 29 kwietnia 1968 r. Został pochowany w Alei Zasłużonych Cmentarza Powązkowskiego.

Świętosławski, człowiek pełen ciepła i jego dziedzictwo

„Obyś żył w ciekawych czasach” przeklinali Chińczycy. Abigail Adams zaś twierdziła, że te czasy, a pasuje to do każdych, są czasami, w których chciałby żyć geniusz. Wielkie trudności wymagają wielkich zalet charakteru, a w ogniu trudności wykuwają się wielkie umysły. Gdy trafimy na postać, do której opis ten by pasował, nie zawsze jesteśmy w stanie go od razu rozpoznać. Wiele takich osób zostało zapomnianych, a jedynie mając okazję poznać je bliżej – na przykład czytając ich wspomnienia lub biografie zaczynamy rozumieć, kim byli. Do takowych niewątpliwie należał Wojciech Alojzy Świętosławski. Wybitny chemiki, mąż stanu. Urodził się w Kiryjówce, na terenie guberni podololskiej Imperium Rosyjskiego w czasach, gdy Polska była jeszcze pod zaborami (21 czerwca 1881), a w trakcie swojego życia miał okazję przetrwać dwie wojny światowe. Zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości porzucił swoje moskiewskie laboratorium i wrócił do kraju. Wichry II wojny światowej zmusiły go do wyjazdu na kontynent północnoamerykański. Niemiecka kapitulacja była dla Świętosławskiego sygnałem do powrotu na ziemie ojczyste mimo trudnego położenia ukochanego kraju.
Powiedzieć o kimś, że był wybitny, jest bardzo łatwo, jednak trudniej to udowodnić. W wypadku profesora Świętosławskiego nie nastręcza to akurat kłopotu. Na Politechnice Kijowskiej, jako pierwszy od czasów jej powstania (czyli w 1834), otrzymał tytuł doktora za pracę magisterską – czyli coś co się w Rosji prawie nie zdarzało. Dwunastokrotnie nominowany do Nagrody Nobla w dziedzinie chemii między innymi za stworzenie metod pomiaru ciepła reakcji chemicznych i wyznaczania ciężaru cząsteczek substancji. Oddajmy tu głos współpracownikowi profesora- Kazimierzowi Zięborakowi:
 "Dziedziny techniki pomiarowej, w których rozwój prof. Świętosławski wniósł wielki wkład – mikrokalorymetria i analiza termiczna, a ostatnimi laty szczególnie nowa różnicowa kalorymetria skanningowa (DSC) – rozwijają się i znajdują coraz większe zastosowania w różnych dziedzinach nauki i przemysłu. Stosowanie wzorców i metodyki pomiarów porównawczych,o których wprowadzenie na arenie międzynarodowej walczył stale profesor Świętosławski, jest w tych dziedzinach powszechne. Działalność jego na tym polu doprowadziła do ustanowienia kwasu benzoesowego, jako wzorca dla określania ciepła spalania substancji organicznych, ustanowienia wzorców wtórnych dla pomiarów innych wielkości fizykochemicznych np. temperatur wrzenia i prężności par. W uznaniu zasług na tym polu Świętosławski, jako jedyny z chemików polskich, był aż dwukrotnie wiceprezesem IUPAC (w latach 1928-32 i 1934-40).
Otrzymał najwyższe odznaczenie naukowe carskiej Rosji – medal imienia Mendelejewa. Otrzymał również tytuły doktora honori scausa kilku uniwersytetów zagranicznych oraz 5 zagranicznych orderów zasługi. W trakcie wojennej emigracji opracował technologię, za którą amerykańska firma Koppers otrzymała 6 patentów w dziedzinie przetwarzania smoły węglowej. Proces ten stał się wielokrotnie tańszy od dotychczas stosowanych. W jego dorobku znalazło się 36 dalszych patentów. Zbudował pierwszy w świecie ebuliometr – urządzenie pozwalające na bardzo dokładny pomiar temperatury wrzenia. Utworzył Katedrę Chemii Fizycznej na Uniwersytecie Warszawskim, a także Zakład Fizykochemii Podstawowych Surowców Organicznych PAN. Napisał też pierwszy w języku polskim podręcznik do chemii fizycznej. Rozsławiał Polskę za granicą, a w kraju wykształcił ponad 20 profesorów, 100 doktorów i kilkuset magistrów.

Profesor, tytuł który zobowiązuje

Wybitna postać, oczywiście nie mogła ujść uwadze ówczesnych. Renoma Świętosławskiego była tak wielka, że Marszałek Józef Piłsudski chciał poznać go osobiście, a Prezydent Mościcki powołał do rządu. Otrzymał wtedy stanowisko ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego.
Nie znaczy to wcale, że Świętosławski zajmował się jedynie kwestiami wąsko pojętej nauki; na sercu leżało mu dobro państwa. By zrozumieć rolę jaką widział dla ludzi nauki, posłuchajmy, co miał do powiedzenia na ten temat we Wspomnieniach:
"W tej też części administracji [wydziały siłowe] doszło do wyłomu od reguły tak bardzo typowej i szkodliwej w naszej polskiej rzeczywistości. Chodzi tu o rolę, jaką powinni odgrywać w państwie nowoczesnym wybitni uczeni, technicy i wszelkiego rodzaju wysoce wykwalifikowani eksperci, włączając w to wąsko wyspecjalizowanych wszelkiego rodzaju rzeczoznawców. Nabyłem sobie wśród wybitnych „pułkowników" zaciętego wroga, gdy na jednym z zebrań Komisji Senackiej wysunąłem postulat, że każde posunięcie nasze, każdy projekt ustawy, dotyczącej zwłaszcza rozwoju gospodarczego i przemysłowego powinien być przejrzany przez najlepiej wykwalifikowanych znawców danej dziedziny, wiedzy prawodawczej i zwłaszcza techniki. Ponieważ profesura była najczęściej czerwoną płachtą dla przedstawicieli politycznych ówczesnego Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, podkreślenie przeze mnie wyrazu „wysoce kwalifikowany znawca przedmiotu", znaczyło tyle, co wysunięcie na czoło przedstawicieli nauki, a więc w znacznej części profesury. Reakcja na moje wystąpienie była gwałtowna i bez apelacyjna. Muszę zaznaczyć - chcąc być bezstronnym – że profesorowie nasi– w swej większości przynajmniej – nie byli przygotowani do wywierania tego wpływu, jaki wywierają uczeni w innych krajach, zwłaszcza w chwili, gdy piszę te wspomnienia [1956/7]".
Sam był człowiekiem czynu, więc gdy widział tylko słabości swojej ojczyzny, starał się działać na jej rzecz. Jak zauważa:
"Pomyślny koniec wojny prowadzonej ze wschodnim sąsiadem w roku 1920, wraz z zawarciem traktatu w Rydze, wytworzył w Polsce nastroje doprowadzające do zupełnego niezrozumienia grożącego nam niebezpieczeństwa z tej właśnie strony. Pierwsze 5 lat po Rewolucji Październikowej ZSSR potrzebował na zorganizowanie się. Jednak po roku 1920 większość społeczeństwa wytworzyła sobie całkiem mylne przekonanie o tym, że w Związku Radzieckim nic się nie dzieje takiego, co jest związane z rozwojem ogólnym, zwłaszcza zaś technicznym oraz naukowym. Świętosławski uważał, że czynniki państwowe są również niedoinformowane. W 1934 roku pojawiła się okazja do działania, gdy profesor Popow, współpracownik z czasów I wojny, zaprosił go na obchody 100-lecia urodzin Dymitra Mendelejewa.
Dlatego też, korzystając z tego, że znałem dobrze język rosyjski oraz przygotowałem referaty z ebuliometrii i kalorymetrii, wybrałem tak zaplanowaną wycieczkę, która prowadziła z Leningradu przez Moskwę, Charków, Dnieprostroji Kijów, aby móc osobiście poczynić spostrzeżenia dotyczące postępów poczynionych w ZSRR po ustabilizowaniu reżimu porewolucyjnego (...) Wbrew opiniom wypowiadanym w Polsce i nie negowanym, ale przeciwnie rozwijanym przez odpowiedni departament Ministerstwa Spraw Zagranicznych, stwierdziłem bardzo znaczny postęp w wielu gałęziach przemysłu, z przemysłem ciężkim naczele."
Zauważył wtedy metodę, zresztą znaną nam współcześnie z krajów azjatyckich, gdzie kupowane są technologie wraz z know-how, co pozwoliło ZSRR szybko przerzucić się na produkcję rodzimą. Po powrocie wystąpił do prezydenta Mościckiego z prośbą o zorganizowanie spotkania dla najważniejszych osób w Państwie.
Efekt nie był zadowalający:
"Była to jednak wielka moja porażka. Słuchano mojego sprawozdania ze wzruszeniem ramion i z wyraźnym powątpiewaniem, czy wszystko o czym mówiłem, nie jest po prostu wielką przesadą. Miałem wrażenie, że Prezydent odniósł się raczej sceptycznie do moich wywodów, a jednakże dziś również jestem tego zdania, że przedstawione fakty nie tylko nie były wyolbrzymione, ale były nie jako ostrzeżeniem, że w ocenie wojskowego potencjału ZSRR trzeba było całkowicie zapomnieć o roku 1920(…).

Ars longa, vita brevis – życie jest krótkie, ale dzieła jego trwać będą wiecznie

W tak krótkim tekście nie da się uchwycić złożoności charakteru nietuzinkowego człowieka. Dlatego zgodnie z duchem Profesora Świętosławskiego nie powinniśmy uznać tego, co powyżej jako układu zamkniętego, a za przyczynek do dalszych działań. Więc kto ciekaw, czym było „Bractwo św. Wojciecha”, od czego zaczyna dzień Minister Oświecenia, czy jak należy dobierać tematy badawcze...no, cóż musi sam poszukać. Na pewno się to opłaci! 

 

Bibliografia
• Niepodległość i Pamięć 5/4, str 341-377, Wojciech Świętosławski Wspomnienia
• Wikipedia – Wojciech Alojzy Świętosławski (minister)
• Kazimierz Zięborak, Prof. dr Wojciech Świętosławski (1889 - 1968)

powrót

W serwisie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej informacji w polityce prywatności.

×